wtorek, 3 czerwca 2014

:)

Heeej dziewczynyyy :) czyta ktoś w ogóle mojego bloga? Bo widzę sporo wyświetleń a pod bardzo ciekawym postem o brownie tylko jeden komentarz!!
Pogoda majowo-czerwcowa w tym roku nas nie rozpieszcza, no ale staram się z tym i z moim nastawieniem do pogody walczyć, nosząc moje urocze kaloszki a także wyobrażając sobie, że tak naprawdę jest wyjątkowo łaskawy listopad, żeby później, gdy już nadejdą piękne letnie dni (podobno już jutro!) mieć miłą niespodziankę, że po jesieni tak nagle lato przyszło.
Dzisiaj post bardziej o nastawieniu i podejściu do własnego życia i wizerunku. Nie wiem, jak to się stało, ale w wieku 23 lat dopiero zaczęłam brać sobie do serca i wierzyć w banały, które słyszałam od dzieciństwa ale jakoś przelatywały mi przez głowę. Np "każdy jest kowalem swojego losu". Nazwijcie mnie głupią, ale ostatnio usłyszałam to i doznałam olśnienia :D szczerze mówiąc od końca liceum do teraz (czyli już prawie 4 lata) biernie obserwowałam swoje życie i czułam się jak widz wyjątkowo nudnego serialu. Wiecie, gdybym miała spojrzeć z boku na swoje życie i powiedzieć, czy chciałabym oglądać film o takiej osobie, powiedziałabym "OK, można jakoś zmontować sceny z imprez i spotkań z chłopakiem i ze znajomymi, ale na pewno wyciąć te kiedy bohaterka godzinami leży w łóżku i ogląda serial zamiast robić rzeczy, ale w sumie co to za film, historia nie trzyma się kupy". Dlatego po osiągnięciu dojrzałego wieku lat dwudziestu trzech zaczęłam się głębiej zastanawiać nad tym, jaka naprawdę chciałabym być, co robić i co dawać światu i ludziom. Dałam sobie solidnego kopa w tyłek i dumna jestem, że zaczęłam chociaż pisać i zdrowo się odżywiać, dbać o siebie NAPRAWDĘ a nie tylko martwić się o powłokę zewnętrzną i o to, żeby być piękną. Teraz kiedy w końcu kończą mi się zajęcia na studiach, których szczerze mówiąc nienawidzę i zawiodły moje oczekiwania i marzenia co do tego etapu życia, będę miała więcej czasu na rozwój osobisty i znalezienie tego, co naprawdę da mi spełnienie i radość. Będę musiała dokładnie pomyśleć, czy przeboleć ostatni rok studiów i mieć to z bańki, i móc po nich spokojnie zająć się prawdziwym życiem, czy powiedzieć sobie YOLO (muszę przestać tak żartować bo zaraz ludzie zaczną myśleć, że używam tego sformułowania na poważnie) i rzucić te studia już teraz i znaleźć sobie coś lepszego.
No nic, pomyślę o tym po sesji, którą mimo wszystko planuję zaliczyć. Jest to jednak poważna decyzja i potrzebuję konkretnego pomysłu na siebie, żeby móc ją swobodnie podjąć. Trzymajcie za mnie kciuki :)

Jeszcze na koniec kilka pięknych zdjęć zdrowego jedzenia, znalezionych w internecie




I jedno moje własne. Jest to drugie śniadanie, które właśnie zamierzam spożyć


Chleb wieloziarnisty bezglutenowy, pasta słonecznikowa o smaku pomidorów i rukoli (zamiast masła), pokrojone w plasterki tofu sałatkowe (bo, szczerze mówiąc, niezbyt mi smakuje i muszę je jakoś przemycić), rukola, pomidory i zioła :)
Ostatnio trochę zmieniłam dietę - całkowicie wyrzuciłam z niej ssaki i jem tylko drób i ryby, i to i tak bardzo rzadko, ponieważ obrzydza mnie babranie się w mięsie i zjem tylko, jak ktoś mi zrobi :P sprawia mi więc dużą przyjemność szukanie fajnych wegetariańskich pomysłów na jedzenie.
Pozdrawiam i miłego czerwca, buziaki :)

1 komentarz:

  1. Jestem w tym samym wieku co ty i zadaje sobie podobne pytania :D
    Sama do końca nie wiem czy chce zwiazać mojej przyszlej pracy z tym co uczyłam i nadal uczę się na moich studiach. Myśle ze najważniejsz otaczać się insiprującymi osobami... dzięki nim widzisz jakie zycie daje możliwości! :)

    OdpowiedzUsuń