Wczoraj po raz pierwszy zrobiłam sobie na obiad i w ogóle pierwszy raz jadłam szparagi. Prawie płakałam ze szczęścia jedząc je, w towarzystwie sosu czosnkowego z serka piątnica light i piersi kurczaka, do której wzięłam sobie ketchup (mam to zboczenie, że wszędzie muszę mieć jakiś sos, i zawsze jem kotlety i mięso z ketchupem, czego nikt nie może zrozumieć.). Potem weszłam na kwestię smaku i przejrzałam przepisy ze szparagami, no i na dziś już zaplanowałam szparagi maczane w jajku na miękko <3 będę szaleć ze szparagami w tym sezonie. Na szczęście nie mam nieprzyjemnych skutków ubocznych po ich spożyciu ;)
Zanim przejdę do głównego tematu tej notki, chciałam jeszcze zameldować, że w sklepie ekologicznym, w którym mam zniżkę ze względu na bliską relację z jednym z pracowników, zakupiłam
olej z uczepu trójlistkowego, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, ale zachęcił mnie opis na opakowaniu. Olejek ten ma łagodzić podrażnienia i alergiczne zmiany skórne, a także zapobiegać trądzikowi. A ponieważ ja mam dużo problemów, głownie ze zmianami powiązanymi z uczeleniem na wszędobylski nikiel, oraz muszę sama dbać o oczyszczanie z martwego naskórka, ponieważ moja twarz nie jest samodzielna w tym względzie, zdecydowałam się wypróbować. Po powrocie wpisałam go w google i widziałam, że jeszcze nie jest znany w blogosferze, więc mam szansę zbadać sama jego wpływ na cerę. Zaopatrzyłam się także w szczotkę do mycia twarzy. Jak zaobserwuję efekty, powiem, czy warto inwestować w ten olej. Z pierwszych wrażeń - bardzo podoba mi się jego kolor, nie jest żółty, jak większość olejów, a intensywnie zielony :)
Tytułowy krótki atak paniki odnosi się do formaldehydu w lakierach do paznokci, po przeczytaniu
TEGO postu. Na szczęście odżywki 8w1 zdążyłam użyć tylko ze dwa razy po 4-5 dni, bo potem szlag mnie trafiał bez pomalowanych paznokci (jestem tak bardzo uzależniona) i zamiast tego używałam jako bazę, ale to krótko, po potem mi się nie chciało. Oczywiście wtedy nie wiedziałam o tym, co może się stać z naszymi paznokciami, jeśli jej nadużywamy, a jak chyba każdy "wiedziałam lepiej", niż producent, i radośnie używałam kosmetyków częściej albo dłużej, niż zalecane. Pamiętajcie, producent nie napisze na opakowaniu "nie zaleca stosowania się dłużej/częściej, niż miesiąc/pół roku/dwa dni w tygodniu bo inaczej zgnije wam paznokieć/zrobią się podrażnienia/stracicie wzrok", bo nikt nie kupi takiego produktu. Jednak instrukcje są jasne, i jeśli używacie kosmetyku w sposób inny, niż producent zaleca, sami jesteście sobie winni. Podobnie zbulwersował mnie pomysł używania leków na jaskrę w celu wyhodowania firanki długich rzęs. To już zaczyna zalatywać mi jakimiś durnymi średniowiecznymi sposobami pielęgnacji urody, które były opłakane w skutkach. Na cholerę Wam długie rzęsy, jak stracicie wzrok? Gwarantuję, że nie będą stanowiły dla Was pocieszenia. I tu jeszcze wracając do zaleceń, odżywka Long4lashes zawiera bimatoprost, oczywiście w mniejszej ilości, niż krople na jaskrę, ale zawiera. Dlatego apeluję, ażeby stosować tak, jak radzi producent, pół roku (NIE ROK) i potem dwa razy w tygodniu dla podtrzymania efektu, nie 4 albo 5.
No, ale wracając do lakierów, zanim znowu sobie przerwę - używam ich namiętnie i zawsze mam pomalowane paznokcie, co prawda tam stężenie formaldehydu jest o wiele mniejsze, niż w odżywkach (screw logic), ale jednak, jeśli przez wiele lat narażamy organizm na śladowe ilości jakiegoś szkodliwego związku, nie pozostaje to obojętne dla naszego zdrowia. Usiadłam więc i poświęciłam niemało czasu na studiowanie składów lakierów, których najczęściej używam, mianowicie Rimmel 60 sec w kilku kolorach no i ostatnio dołączone Bourjois i czarny Eveline. Z ulgą stwierdziłam, że formaldehydu nie zawierają. Mój ukochany czerwony Inglot z założenia jest bezpieczny, ponieważ producent wręcz chwali się tym na opakowaniu.
Pamiętajcie, bądźcie rozsądne i dbajcie o zdrowie, bo ile je trzeba cenić ten tylko się dowie, kto je straci! Buziaki :*